MOJE POMYSŁY DLA ŁAŃCUTA
Łańcut jest miastem szczególnym; posiadającym tradycje, zabytkowym, pięknym, historycznym, z ogromnym potencjałem i możliwościami rozwoju. Mieszkam tu od urodzenia, czuje się związana z tym miejscem historycznie i rodzinnie; mój pradziadek pracował w zamku u hrabiego Potockiego. Widzę wiele możliwości, które daje to miasto.
Na przestrzeni kilkunastu lat zgłosiłam do realizacji szereg rozwiązań dobrych dla Łańcuta.
Gdy po raz pierwszy, w 2006 roku, dzięki Państwa poparciu, zostałam wybrana do Rady Miasta, moim zamierzeniem było stworzenie z Łańcuta miejsca atrakcyjnego turystycznie; z mapą zabytków, ofertą turystyczną, deptakiem wyłączonym z ruchu pojazdów. Chciałam stworzyć Łańcut, do którego będą przyjeżdżać turyści i mieszkańcy miast i gmin przyległych do Łańcuta, aby odpocząć; na lody, na randkę, na spacer. Widziałam ogromną szansę na to, aby Mieszkańcy Łańcuta zarobili pieniądze na agroturystyce, wynajmowaniu kwater, gastronomii, obsłudze turystów.
Niestety, już podczas pierwszych obrad rady Miasta Łańcuta odbywających się w 2006 roku, okazało się, że burmistrz zamierza sprzedać teren, na którym planowałam wykonanie połączenia miasta z parkiem; zejścia w postaci schodów na ulicę Zamkową, ławeczki, fontanny, kiosków z pamiątkami, kawiarenek. Plac został sprzedany pomimo moich wielu próśb i argumentów; że budowla zasłoni to, co Łańcut ma najcenniejszego – widok na Zamek!
Większa cześć radnych – z listy pana burmistrza zdecydowała, że budynek handlowy jest większą szansą dla Łańcuta niż turystyka, gdyż powstanie w nim galeria handlowa! Argumentowałam, tłumaczyłam, że Łańcut jest perełką turystyczną! że żadna sieć handlowa nie uruchomi sklepu w mieście poniżej 20 tysięcy mieszkańców, że przyszłość centrum miasta powinna być powiązana z turystyką, a galerie handlową można zaplanować w innej dzielnicy. Niestety większa część radnych zarzuciła mi blokowanie rozwoju miasta, zdecydowali że galeria handlowa jest większą szansą na rozwój Łańcuta, niż turystyka! Budynek na Placu Sobieskiego, w którym obecnie znajduje się restauracja i hotel, w zamyśle radnych V kadencji miał być galerią handlową. Budynek powstał i zasłonił przepiękny widok na Muzeum – Zamek.
Zaledwie po kilkunastu miesiącach od uruchomienia budynku właściciel podjął decyzję o jego sprzedaży. Oficjalnym powodem była niedochodowość; żadna z sieci handlowych nie była zainteresowana uruchomieniem sklepu w mieście poniżej 20 tysięcy mieszkańców. Wówczas grupa łańcucian zaproponowała burmistrzowi zakupienie budynku i wyburzenie, po to, aby Łańcut odzyskał działkę do zagospodarowania na cele turystyczne i piękny – niezapomniany widok na Muzeum – Zamek.
Obecnie bardzo boli mnie fakt, że turyści przyjeżdżający do Łańcuta, szukają Muzeum - Zamku i zadają pytania, a gdzie jest Zamek, ponieważ w ogóle go nie widać !
W 2014 roku władze miasta zaproponowały wyłączenie ulicy Zamkowej z ruchu, budowę sceny i deptaka. Powstał tylko jeden problem, którędy ludzie będą wchodzili na deptak; po ruchliwych ulicach, czy wąskimi chodnikami, które zastawiają pojazdy?
W kadencji przypadającej na lata 2014 - 2018, jako radna Powiatu Łańcuckiego, zaproponowałam władzom miasta rozwiązanie stosowane w Warszawie tzn. czasowe wyłączenie ulic z ruchu. Rozwiązanie polega na wybrukowaniu dwóch ulic kostką, po której mogą poruszać się samochody, a następnie wyłączaniu tych ulic z ruchu tylko na czas weekendu tzn. od godziny 16:00 w sobotę do 24:00 w niedzielę, lub do 3:00 w poniedziałek. Takie rozwiązanie funkcjonuje w Warszawie na ulicy Krakowskie Przedmieście. W weekendy na Krakowskim Przedmieściu funkcjonuje deptak, stoją krzesełka z lokalnych kawiarenek, natomiast od poniedziałku do piątku po ulicy jeżdżą samochody i autobusy. Myślę, że jest to dobre rozwiązanie na zachęcenie turystów, rozwój gastronomii i dla Nas – Mieszkańców Łańcuta. Każdy chciałby w niedzielę wyjść do miasta na lody i bezpiecznie pospacerować, zwłaszcza jeśli wychodzi z małymi dziećmi.
Niestety na zaproponowane rozwiązanie nie odpowiedział ani pan burmistrz Stanisław Gwizdak, ani zastępca burmistrza pani Joanna Rupar !
Kolejnym dobrym rozwiązaniem była propozycja wybudowania wielopoziomowego parkingu na Placu Cetnarskich; z zadaszonymi - ogrzewanymi boksami, przeznaczonymi dla osób handlujących. Teren posiada naturalne zagłębienie, wjazd odbywałby się od podziemia. Byłoby ciszej i czyściej niż jest obecnie; zarówno spaliny, jak i hałas nie dosięgałby bloku położonego najbliżej. Niestety władze miasta uznały, że na parking nie ma pieniędzy, bo akurat remontują MDK za dziewiętnaście milionów złotych.
Zaproponowałam również rzeczy prozaiczne, takie jak ustawienie tablic ze wskazaniem zabytków, czy opisem historii miasta. Proponowałam również „gadające ławeczki” – na wzór ławeczek grających utwory Szopena. W Warszawie na Krakowskim Przedmieściu stoją marmurowe ławeczki, po dotknięciu ławeczka odtwarza muzykę skomponowaną przez Fryderyka Szopena. Ciekawą atrakcją dla Łańcuta byłaby marmurowa ławeczka, która po dotknięciu odtwarza nagraną historię miasta. Byłaby to również lekcja historii miasta dla młodych łańcucian.
Niestety burmistrz Pan Stanisław Gwizdak i zastępca burmistrza Pani Joanna Rupar nie zainteresowali się żadnym z ciekawych pomysłów dotyczących rozwoju naszego miasta.
Władze miasta powinny konsultować wszelkie plany dotyczące inwestycji w mieście, a zwłaszcza rewitalizacji rynku, zamiaru utworzenia strefy trwale wyłączonej z ruchu pojazdów. Należy zadać pytanie; czy Łańcut potrzebuje strefy wyłączonej z ruchu? Czy nie wystarczy czasowe ograniczenie ruchu na kilku ulicach, obowiązujące w weekendy, po zamknięciu sklepów?
Proszę o zapoznanie się z dokumentami zamieszczonymi poniżej.
